Dziecko, Psychologia

Dziecko nas nie słucha? Czy jest na to recepta?

Są takie dni, że nasza cierpliwość zostaje wyczerpana i to z nawiązką. I tak się zastanawiamy: „jak tu za chwile nie wybuchnąć (kogoś nie zabić)”, a w głowie kotłują się nam myśli: „ja już nie dam rady”, „zaraz kogoś rozszarpię”, „ja chce stąd uciec”. Żyłka nam już prawie pęka, ale przecież nie możemy wybuchnąć, bo przecież to jest niepedagogiczne zachowanie, a jak już nieszczęśliwie wybuchniemy to potem mamy wyrzuty sumienia. I jak mi jakiś rodzic powie, że nigdy tak nie miał to nie uwierzę i jeszcze oskarżę o składanie fałszywych zeznań – bo nie ma rodziców idealnych.

Czasem mam lepszy, a czasem gorszy dzień, ale jedno jest pewne, nie można pokazywać swojej złości,

bo ta złość bardzo krzywdzi nasze dzieci

bo dzieci stają się agresywne i jeszcze bardziej nieposłuszne

bo dzieci zaczynają mieć trudności z przystosowaniem się do otoczenia

bo dzieci tracą zdolność współodczuwania

i co najgorsze

bo dzieci z czasem mogą posuwać się do zachowań przestępczych, a tego chyba byśmy nie chcieli, prawda?

jak kropla powoli drąży skałę, tak każde nieprzemyślane słowo padające z naszych ust kształtuje nasze dzieci.

No to co robić, schować złość do kieszeni?… ciężko tak na dłuższą metę, bo jak poziom naszej frustracji osiągnie zenit, to możemy nawet posunąć się do kary cielesnej, żeby walczyć musimy zastanowić się co tak naprawdę nami kieruje, skąd się wziął stres i jaka jest myśl-zapalnik.

Sytuacji stresowych z udziałem dzieci jest mnóstwo, dla mnie na przykład jest to wyjście do sklepu z Bulionem. Jeszcze nie wejdę do sklepu, a już się muszę zastanawiać jak mam go okiełznać. Mój syn jest bardzo żywym dzieckiem – zresztą jak to chłopak. Musi wszystkiego dotknąć, zobaczyć, wszystkich zaczepić – a zwłaszcza jak ktoś postanowi podtrzymać jego zainteresowanie to jest w swoim żywiole. Najlepszym przykładem jest robienie burd z powodu zabawki, której nie mogę mu kupić – w prawdzie nieraz płakał w sklepie z udziałem gapiów, ale na szczęście nigdy nie leżał na podłodze, jedynie to może tylko przysiadł. Podobnego typu zdarzeń może być na pęczki, kopanie zabawek; krzyk w samochodzie, gdy próbujesz znaleźć drogę; dotykanie wszystkich szklanych półek w aptece, gdy próbujesz przypomnieć sobie nazwę leku.

Stres sytuacyjny wywoła w nas właśnie taką myśl-zapalik, która każe nam w myślach oskarżać dziecko przypisując im złe intencje np.

  • celowo mnie denerwujesz
  • próbujesz przeciągać strunę, chcesz mną manipulować
  • można mówić sto razy, a i tak mnie nie słuchasz

W większości sytuacji nasze dziecko nie denerwuje nas celowo – może to być zachowanie typowe dla wieku, cecha charakteru, stres i niepowodzenie w różnych dziedzinach życia codziennego, brak uwagi rodzica, głód. Najłatwiej było by nam unikać sytuacji stresowych, ale nie możemy zamknąć się na cztery spusty w domu, więc warto ułożyć taktycznie swój plan kontroli złości, który także pomoże nam pracować nad temperamentem naszego dziecka.

„Rutynowe działanie pozwala nam na większą mobilizację i kontrolę sytuacji”

  • Po pierwsze, gdy nas już dopada myśl-zapalnik, warto odwrócić się na pięcie od drażniącej nas sytuacji i wziąć głęboki wdech – wiem, wiem łatwo napisać, a gorzej wykonać, ale DZIAŁA, na stronie, unikając przesady, opisujemy sobie w głowie sytuację, nie używając epitetów np. niegrzeczny, niemiły, pewnie, niektórym jeszcze gorsze przymiotniki przychodzą do głowy – całkiem to normalne, ale ten własnie sposób pozwoli nam przestać się nakręcać).
  • Gdy już odzyskamy odrobinę równowagi, przekształcamy myśl-zapalnik na inny sposób myślenia o zachowaniu dziecka np.: „nie wytrzymam tego” –> „to jest tylko kolejny etap rozwoju, nie będę się z tego powodu wściekać”.
  • Następnie odpowiednimi sformułowaniami, (które fajnie było by wykuć na blachę), rozmawiamy z naszym dzieckiem —> Gdy Ty kochanie bijesz siostrę (zachowanie?), ja czuję się rozczarowana (jaka?), bo Nel jest jeszcze mała, nie psuje Ci zabawy specjalnie (powód?), gdy tak się dzieje możesz mnie poprosić o pomoc, a wtedy ja ją zabiorę. Nie chciałabym, żebyś ją bił (co byś chciała jako matka?), tylko się nią opiekował.

czyli w skrócie (3-4 kluczowe zdania)

-jakie zachowanie jest nie jest akceptowalne

-jak się czujesz, gdy dziecko sie tak zachowuje

-dlaczego nie chcesz, żeby tak robiło

-jakie są twoje oczekiwanie względem niego

  • Teraz tworzymy wzmocnienie, które skłania dziecko do współdziałania w przyszłości, każdorazowo chwalimy dziecko, gdy postępuje zgodnie z prośbą – gdy go będziesz ogserwować będzie bardziej zmoblizowany i skory do działania, nagradzasz je pochwałą wartościującą typu „cieszę się w jaki sposób zareagowałeś i że nie uderzyłeś siostry”. Dziecko z czasem wyrobi sobie odpowiednie nawyki, bo przecież „nie od razu kraków zbudowano”. Potrzebujemy na to troche czasu.

Z każdej sytuacji możemy tworzyć sobie osobne plany kontroli złości, im dziecko starsze tym plan będzie trudniejszy do napisania, ale jaką będziemy mieć frajdę jeśli on wypali.

Zródło:

„KIEDY TWOJA ZłOŚĆ KRZYWIDZ DZIECKO”- M. Mc.kay, P. Fannin i inni