Dziecko, Opinie, Poród

Jak przygotować się do porodu w szpitalu im. L Rydygiera w Krakowie?

Zdarzyło mi się już dostąpić tego zaszczytu i dwukrotnie rodzić w Rydygierze, nie wiem czy drugi poród można uznać za ostatni, ale bardzo prawdopodobne, że jeszcze raz dobrowolnie strzelę sobie w kostkę, i sprezentuję małego Soleckiego, kto wie?! Ale jednego jestem pewna, że będzie to już szpital prywatny, z salą jednoosobową, z łóżkiem dla męża tudzież jakiejkolwiek dobrej duszy, która pomoże…

Tuż przed porodem szukałam informacji w Internecie odnośnie przygotowania się do porodu w szpitalu im. L. Rydygiera w Krakowie. Nie znalazłam aktualnych informacji na ten temat, rok po roku wiele rzeczy się zmienia, niektóre na lepsze, a niektóre na gorsze, ale oddział wciąż ten sam, NIEODREMONTOWANY.

Co przyszła mama powinna zabrać ze sobą do porodu w Szpitalu im. L. Rydygiera w Krakowie:

– 3 piżamy; nie muszą to być piżamy dostosowane do karmienia, ale oczywiście będzie to dla Was duże ułatwienie, można wziąć z domu piżamki rozpinające się przez środeczek (całkowicie lub częściowo). Bądźmy praktyczne. Kupiłam jedną koszulę specjalnie do karmienia i włożyłam ją tylko raz, po porodzie, ale jeśli ktoś lubi spać w takich koszulkach (ja nie) to polecam, jeżeli nie to odpuście sobie koszule dla karmiących, bo to kolejny chwyt marketingowy.

-3 op. podkładów poporodowych np. BabyOno; zawsze można dokupić gdyby zabrakło, w szpitalu jest apteka

– 4 szt. podkładów poporodowych DUŻYCH na łóżko – tego też niestety nie dają w szpitalu i proszą, żeby przygotować wcześniej.

-2 biustonosze do karmienia – zwracają uwagę, na to żeby ubierać.

-1 op. wkładek laktacyjnych; przez pierwsze dni raczej nie będą potrzebne, ale warto się w nie zaopatrzyć na wszelki wypadek, gdyby nastąpił niespodziewany napływ pokarmu.

-1 op. majtek poporodowych, najlepiej siateczkowe i bawełniane, zwłaszcza na upały (nie kupujcie w Auchonie/Rossmannie takich kolorowych), najlepiej zaopatrzcie się w nie w aptece, bawełniane.

-laktator BARDZO WAŻNA RZECZ i to jaki to będzie laktator zależy od Was, ja za drugim razem kupiłam elektryczny, bo of course liczy się moja wygoda i święty spokój. Niejednokrotnie było tak, że przysnęłam, a laktator sam pracował nad moją laktacją. W wziązku z laktatorem, mam anegdotkę:

Pielęgniarka mnie zbudziła, zbierając do strzykawki siarę (pierwsze mleko, jakby któraś nie wiedziała):

– Chyba się Pani przysnęło z tym laktatorem.

– E gdzie tam, celowo śpię.

– Hehe, ale z Pani spryciula.

-pojemnik do wypażania butelek, w szpitalu dokarmiają dzieci sztucznym mlekiem (nie widzę w tym nic złego, moja laktacja rozwinęła się prawidłowo i miałam mleczka w sam raz).

-podpaski.

-chusteczki nawiżające, antybakteryjne.

Co jeszcze…

-woda niegazowana; niezbędna do wytworzenia laktacji – ok 2,5-3 litrów na dzień.

-jedzenie (szynka, masło, pieczywo, coś do chrupania);  owszem w szpitalu mamy wyżywienie, ale warto sobie coś dokupić – nie chce tego komentować!

-kubek i sztucce + nóż

-poduszka, przyda się także poducha do karmienia; warunki do spania pozostawiają wiele do życzenia, moje łóżko było tak niewygodne, że bardziej mi dokuczał kręgosłup niż cokolwiek innego związanego z porodem, pod moim materacem znajdowały się dwa stalowe pręty, które bestialsko wbijały mi się w plecy.

-pantofle luźne (do swoich nie dałam rady wbić nogi), szlafrok, skarpety, przybory toaletowe i kosmetyczne

-dowód osobisty, karta ciąży, inne dokumenty

Z ciekawostek:

Proponuję rodzić w miesiącach zimnych, kiedy jest najmniej porodów, statystycznie w listopadzie, grudniu, styczniu i lutym, będziemy mieć lepszy komfort 🙂

A Wy gdzie zamierzacie rodzić? Albo gdzie rodziłyście?