Po raz pierwszy tak naprawdę zapragnęłam jechać do Las Vegas, gdy dowiedziałam się, że moja siostra kupiła swój upragniony dom z basenem. Przyciągnęła mnie wizja nas, plotkujących nad basenem, popijających zimne drinki. Taka wizualizacja kryje w sobie wielką moc. Staje się pierwszym krokiem w kierunku upragnionego celu, który wcześniej wydawałby się nieosiągalny. Nie ważne, że rzeczywistość nie za każdym razem daje poczucie spełnienia oraz idealistyczne podejście do życia często płata figle, ale przecież, narzekaniem i zamartwianiem się zapieczonym na kanapie nic bym nie zrobiła, a jedyną kreatywną rzeczą, którą stworzyłabym przez cały dzień, byłby obiad… nooo… o ile ziemniaki z jajkiem sadzonym i kefirem można nazwać kreatywnym posiłkiem. I tak w gruncie rzeczy ta malutka wizualizacja, która w zasadzie z przyszłością nie miała nic wspólnego (bo Nel była głodna, bo płakała, bo zęby jej szły, bo nie chciała siedzieć w foteliku, bo się „darła” i mogę tych BO BO BO jeszcze miliony wymyślić!) to w zasadzie nigdzie bym nie wyjechała.

Passport

Powoli, krok za krokiem szukałam informacji na temat wizy nieimigracyjnej dla siebie i Nesesity, ale żeby dostać wizę, to trzeba mieć ją jeszcze gdzie wbić, czyli w pierwszej kolejności trzeba zadbać o wyrobienie paszportu. Oczywiście nie byłam w stanie załatwić wszystkiego za jednym podejściem, na wszystko trzeba czasu i dobrego planu. Krok po kroku rozpisałam sobie, co muszę załatwić. To nie jedna z tych podróży, w którą wystarczy kupić bilet i wyciągnąć z szafy zakurzoną walizkę. Zaczęłam od wyrobienia paszportu dla swojego dziecka. Zimową porą czas oczekiwania na paszport nie był bardzo długi (2 tygodnie), ale i rezerwacja elektroniczna godziny złożenia wniosku była dużym ułatwieniem dla rodziców z małymi dziećmi. Podanie o paszport dla niemowlaka składane jest przez obojga rodziców, co znaczy, że muszą być oboje obecni w urzędzie paszportowym, natomiast obecność dziecka do lat 5 włącznie, nie jest konieczna. Opłata za wydanie paszportu jest mniejsza dla dzieci (30 zł, natomiast z kartą dużej rodziny to już tylko koszt rzędu 15 zł), czas ważności paszportu jest krótszy w przypadku dzieci do lat 5 i jest to tylko 5 lat. Śmieszna sytuacja nas spotkała w urzędzie paszportowym, bo nieopatrznie Julianowi zachciało się „dwójki” i tak stałam przy okienku i czekałam, aż łaskawie synuś zaznaczy teren, żebyśmy oboje z mężem mogli złożyć podpisy.

Photos for Documents

Zostaje jeszcze kwestia zdjęcia do paszportu i wizy. Skoro do wyrobienia tych dokumentów potrzebne były zdjęcia to stwierdziłam, że jeśli jest taka opcja, zrobię je sama i nie będę za to płacić. I tutaj zaczyna się zabawa… ile ja się okombinowałam, żeby zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych, to tylko moje nerwy wiedzą, dobrze, że miałam melisę pod ręką. Teraz sobie myślę, że jednak warto dać zarobić profesjonalistom dla świętego spokoju i na przykład poświęcić ten czas dzieciom czy nawet na peeling pod prysznicem, ale jak już zaczęłam zabawę, to stwierdziłam, że już skończę.

How to Take Pictures

Najważniejsze jest to, żeby mieć w domu dobre dzienne światło lub softboxy (lampy z naturalnym światłem), po drugie przyda się białe prześcieradło oraz statyw, aparat też jest niezbędny – chociaż uważam, że mój aparat w komórce zrobiłby równie dobre zdjęcia co lustrzanka. Dziecko umieszczamy na kolanach dorosłego przykrytego prześcieradłem (żeby później białą przestrzeń było łatwo wyciąć i wkleić na śnieżnobiałe tło) i pstrykamy parę zdjęć, aż do oczekiwanego efektu. Trochę się bawiłam z wycięciem tła w programie graficznym, w związku z tym, że nigdy tego nie robiłam, ale metodą prób i błędów w końcu się udało. W urzędzie paszportowym i w ambasadzie zdjęcia mi przyjęli, także jeden z pierwszych sukcesów wyjazdowych zaliczyłam.

podroze

Visa

Wielu ludzi, których znam, powiedziało mi, że póki będą wizy do Stanów Zjednoczonych to oni „nigdzie nie jadą”. Z doświadczenia człowieka, który wypełniał wniosek wizowy, wiem, że nie jest to czynność zachęcająca do wyjazdu. Zwłaszcza że na stronie internetowej Ambasady Amerykańskiej trudno się po prostu połapać. A niewiadomych jest sporo na przykład: Czy najpierw zrobić sobie konto na ich stronie? Czy wypełnić wniosek? A może zapłacić za wizę?  No i najważniejsze, kiedy umówić się na spotkanie z konsulem? I czy dostaniemy jakieś info na maila, gdy wpłata będzie zaksięgowana? I pewnie znalazłabym jeszcze parę niewiadomych.

No i poczekajcie… jakie macie wyobrażenie o samej czynności pójścia po wizę? Bo co mnie zaskoczyło w konsulacie to to, że moja wyimaginowana  rozmowa z konsulem była dość górnolotna… że wchodzę do pięknego, bogato-zaaranżowanego wnętrza, tam siedzi na wspaniałym, rzeźbionym biurku konsul, ja siadam naprzeciwko, dostaję kawę i ciasteczka (w końcu 150 dolarów kosztuje taka rozrywka) i tam oddajemy się konwersacji na wysokim poziomie, udającej, że celowość tej rozmowy wcale nie jest przepytująca. (NIE, TAK NIE MA!)

Zamiast tego stałam w kolejce jak na lotnisku i po przejściu przez tzw. „odprawę biletowo-bagażową” pędzisz do „kontroli bezpieczeństwa”, czyli kolejki do jednej z chyba 4 okienek i zadano mi pytania typu:

-Po co?

– Z kim?

-Do kogo?

-Z kim Pani mieszka?

-Pracuje Pani?

-Czym się zajmuje Pani mąż?

Po „dobrze” udzielonych odpowiedziach na powyższe pytania, dostałam zielone światło i pożegnano mnie słowami: „no to udanego pobytu, może Pani już iść, dziękuję” – wyobrażając sobie toast kieliszkiem szampana, trochę się zawiodłam, ale bardzo miło usłyszeć pozytywną decyzję o przyznaniu wizy na miejscu, zwykle trzeba czekać na decyzję jeszcze parę dni, póki kurier nie przyniesie paszportu.

A Wy o co byłyście pytane? I czy dostałyście wizę?

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *